Rysunki świetnie „domykają” obraz twórczości Tadeusza Bronkiewicza – są jak notatnik wyobraźni, w którym w najczystszej, liniowej postaci pojawiają się wszystkie jego ulubione motywy z obrazów i płaskorzeźb.
Grafika jako laboratorium form
W porównaniu z rozbudowanymi, kolorystycznie gęstymi obrazami, rysunki działają jak szkicownik idei.
– Linia przejmuje rolę koloru: jest giętka, kaligraficzna, raz pewna i syntetyczna, raz nerwowa, rozedrgana.
– Często buduje się z niej organiczną siatkę – podobną do tych, które w obrazach wypełniały sylwetki, pejzaże czy architekturę.
– Plamy czerni, szrafowania i kropkowania tworzą kontrasty światła i cienia, które w malarstwie przejmują zestawienia barw.
To właśnie w tych rysunkach widać, jak Bronkiewicz konstruuje przestrzeń: z kilku krzywych, kilku diagonalnych podziałów i punktowo rozmieszczonych akcentów powstaje cała, sugestywna scena.


Mimo minimalistycznego środka wyrazu, ikonografia jest typowo „bronkiewiczowska”:
-
Postacie hybrydyczne – figury o wydłużonych proporcjach, z kulistymi głowami, maskami, jedynym okiem, fragmentami kostiumu. Pojawiają się tu podobnie jak w obrazach: stoją na granicy świata ludzkiego i jakiegoś kosmiczno-teatralnego pejzażu.
-
Kula / słońce / księżyc – krążąca nad postacią, trzymana w rękach, wpisana w tarczę; to ten sam symbol, który w malarstwie wraca jako tarcza, aureola, planeta czy „obce słońce”.
-
Architektury i mosty – syntetyczne budowle, łuki, kładki i schody, przypominające scenografie z obrazów („Pleroma”, „Próżna”, „Wyspa”). Tutaj są uproszczone do kilku płaszczyzn i konturów, ale spełniają tę samą rolę: ramują akcję, tworzą przestrzeń przejścia.
-
Ptaki, błazny, dziwne istoty – czy to sylwetka jaskółki, czy głowa błazna nad bramą, czy humanoid niosący kulę – wszystkie korespondują z teatralno-mitologicznym światem jego płócien.
Można więc powiedzieć, że rysunki są ikonograficznym szkieletem późniejszych, malarskich realizacji.


Warto zwrócić uwagę, jak konsekwentnie artysta myśli kompozycyjnie:
-
Prawie w każdym rysunku jest silny podział horyzontalny – linia ziemi, kładka, parapet, na którym rozgrywa się scena. To echo obrazów, gdzie przestrzeń budują poziome „pasy” pejzażu.
-
Diagonale – ukośne linie (drogi, mosty, sylwetki) wprowadzają ruch i napięcie, jak w jego akrylach, gdzie ukośne plany „rozcinają” kadr.
-
Rytmy czerni i bieli zastępują rytmy barw: kratownice, pasy, kratki szrafunku pełnią podobną funkcję, jak siatki kolorystyczne w obrazach.
Dzięki temu nawet najmniejszy rysunek ma klarowną, „zaprojektowaną” kompozycję – nie jest to szkic spontaniczny, lecz mała, zamknięta całość.


Treściowo rysunki pozostają w tej samej, co malarstwo, strefie:
-
Samotność postaci – bohater często jest jeden: trzyma kulę, stoi na moście, stawia opór groteskowej figurze.
-
Teatralność – wiele scen wygląda jak fragment spektaklu na abstrakcyjnej scenie. Pustka tła i gra świateł budują napięcie, znane z dużych płócien.
-
Dwuznaczność – podobnie jak w obrazach, trudno tu o jednoznaczne odczytanie; to raczej metafory stanów psychicznych, duchowych, niż ilustracje konkretnych historii.
Można odnieść wrażenie, że w rysunku Bronkiewicz destyluje własną poetykę: jeśli w obrazach buduje świat z koloru, faktury i linii, tu zostaje sama linia – i ona wystarcza, by ten świat rozpoznać.








W kontekście całego dorobku Tadeusza Bronkiewicza te czarno-białe prace można traktować jako:
-
poligon wyobraźni – miejsce testowania motywów, relacji postać–przestrzeń, nastrojów, które później nabierają „ciała” w malarstwie i płaskorzeźbie;
-
graficzny odpowiednik jego akryli – równorzędną, nie „podporządkowaną” dziedzinę, gdzie to, co w obrazach jest barwą i fakturą, tutaj przejmuje kreska i punkt;
-
klucz interpretacyjny – dzięki uproszczeniu języka plastycznego łatwiej dostrzec, że u podstaw całej twórczości leży opowieść o człowieku w świecie granicznym: między architekturą a naturą, między sacrum a groteską, między codziennością a snem.
Podsumowując: te rysunki nie są dodatkiem, lecz ważnym, „skondensowanym” rozdziałem twórczości Bronkiewicza – pokazują, że jego język jest na tyle spójny, iż potrafi istnieć zarówno w barwnej, malarskiej materii, jak i w ascetycznej, czarno-białej linii.
