Obiekty i instalacje

W obiektach Tadeusza Bronkiewicza materiał zaczyna zachowywać się jak organizm – zardzewiałe żelazo, fragmenty zamków, żelazek, gwoździe, polichromowane drewno, odlewy i drobne detale tworzą hybrydy na pograniczu rzeźby, maski i mechanizmu. Artysta nie traktuje „ready–mades” jako żartu, lecz jak fragment biografii przedmiotów: zużyte zamki i klamki stają się metaforą pamięci, przejścia, blokady. Polichromowane płaskorzeźby-zamki, z oczami ukrytymi wśród otworów i śrub, przypominają jednocześnie ikonę, panel sterowania i twarz strażnika. Realne elementy mechaniczne (klamki, rygle, zawiasy) nie są ozdobą – uruchamiają wyobraźnię widza, sugerują możliwość działania, wejścia „do środka”.

W większych realizacjach – jak zoomorficzna głowa na podstawie ze starego żelazka – rzeźba przechodzi w obiekt–instalację. Stare narzędzie domowe zostaje uniesione do rangi piedestału, a zarazem staje się „ciałem” hybrydycznej postaci. Kolor gra tu równie mocno jak forma: intensywne czerwienie i zielenie kontrastują z grafitową, surową stalą, wzmacniając napięcie pomiędzy żywym i martwym, organicznym i technicznym. Miniaturowe metalowe figury na trójnogich „nogach”, z wygiętymi ciałami, przypominają istoty wyjęte z rysunków – to jakby szkice przestrzenne, które wyszły z kartki i stanęły na stole.

Cykl małych głów w złotych ramach i żelaznych „stworów” pokazuje, że Bronkiewicz szczególnie interesuje moment, w którym rzeźba zaczyna być obecnością – kimś, a nie czymś. Z ram wydobywają się zdeformowane, boleśnie ludzkie twarze; z gwoździ i fragmentów stali powstają kruche, ironiczne sylwetki balansujące między groteską a empatią. Wszystkie te obiekty łączy charakterystyczna dla artysty synteza: precyzyjnie opracowana materia, gęsta symbolika i lekko podszyty humorem niepokój. To nie są „instalacje dekoracyjne”, ale małe, osobiste urządzenia do uruchamiania pamięci i podświadomości widza.